środa, 13 listopada 2013

I'm getting social.

Złota jesień jest już daleko za nami, odeszła przynajmniej na kolejne dziesięć miesięcy i zastąpił ją ten brzydszy, przedzimowy okres. Ja natomiast nie narzekam i pomimo wszystko udaje mi się przeżyć listopad, a i nawet go nie znienawidzić. A poza tym... rutyna, rutyna i jeszcze raz rutyna. Bo kiedy nie jestem w szkole, to czytam książki, a kiedy nie czytam książek, to się uczę, a czasem także staram się brać udział w wydarzeniach typu maraton z języka angielskiego. Bo przecież nie powiem, że jestem leniwa.

A nawiązując do tytułu... W tak zwanym międzyczasie wpadłam w szpony bezlitosnych i zabierających resztki wolnego czasu aplikacji, które przypadkiem znalazły się na moim telefonie. O, tak, mam tu na myśli twittera i instagram. Broniłam się rękami i nogami przed założeniem konta na tych uzależniających portalach, ciekawość jednak wzięła w górę i najwyraźniej wpadłam w to jak wszyscy inni. Zapamiętać: ciekawość to pierwszy stopień do piekła.
Nie pozostaje mi w tym temacie nic poza zaproszeniem Wam na instagram, bo na twitterze ostatnio wieje nudą.

Jak już wspomniałam, nuda, rutyna i monotonia powoli przejmują moje życie, więc postaram się jakoś z tym walczyć. Czas zrobić coś dla siebie i mieć coś czym można by pochwalić się w podsumowaniu roku. A przynajmniej nie dać za wygraną. Postaram się zrobić coś dla siebie, obiecuję.

_____________________________________________________________________________________

Najbliższe czytadła prezentują się natomiast tak:


Miłego wieczoru!