niedziela, 4 sierpnia 2013

Recenzja: "Poradnik pozytywnego myślenia" Matthew Quick



Zawsze kieruję się zasadą „najpierw książka, potem film”. Tak też było teraz, choć jak na dzisiaj, filmu wciąż nie ruszyłam. Dlaczego? Boję się, że zepsuje mi on obraz niebanalnej książki, którą przeczytałam, i nad którą trzeba się trochę zastanowić, by odnaleźć piękno zapisane w prostych słowach. 

Przed sięgnięciem po Poradnik pozytywnego myślenia nie interesowałam się nawet filmem. Więc dlaczego po nią sięgnęłam? Moje oko przyciągnęła okładka. Wiem, tak się nie robi, to nieładnie. Pomińmy żółty napis mówiący o nominacjach do Oskara, a spójrzmy na krzyżyki i strzałki oraz notatki takie jak „Hemingway kłamie”. Co to za książka?

Od pierwszych stron poznajemy postać Pata. Pat wychodzi właśnie z „niedobrego miejsca”, czyli zakładu psychiatrycznego, by wrócić do dawnego życia i swojej żony Nikki. Wszystko w porządku, ale w takim razie gdzie jest Nikki? Otóż to nie takie proste. Pat uważa, że jego życie to film, który musi skończyć się happy endem. Pat ma plan. Musi codziennie trenować, łykać kolorowe tabletki, ćwiczyć bycie miłym, nie poddawać się agresji i czytać dużo książek. Rewelacyjny plan, który przecież musi się spełnić. Jako niepoprawny optymista, Pat nie wierzy w jego niepowodzenie. Plan ten przekształca się 
w dzienną rutynę Pata, który między treningami, oglądaniem meczów swoich ukochanych Orłów i wizytami u terapeuty, zagłębia się w amerykańskiej literaturze, bo to zaimponuje jego żonie , gdy już ich rozłąka się skończy. Rodzina i przyjaciele Pata reagują nerwowo na wzmianki o Nikki, ale wspomnienia Pata są na tyle zamglone, że ten nie rozumie dlaczego. Jednak w jego życiu pojawia się ekscentryczna i nieco niezrównoważona kobieta o imieniu Tiffany, która niemało miesza w porządku dnia Pata. Droga do happy endu okazuje się dłuższa niż miała rzeczywiście być.

Całą powieść pochłonęłam w dwa dni, ale sądzę, że da się ją także przeczytać w kilka godzin. Pisana jest ona niesamowicie prostym 
i przyjemnym językiem z racji tego, że trzydziestoparoletni Pat ma mentalność dziecka. Tą samą historię mogłaby opowiedzieć mi moja młodsza kuzynka, a ja nie dostrzegłabym różnicy w języku. Nie jest to oczywiście minus. To logiczny dodatek do postaci Pata, który sam nie zagłębia się w historię swojej choroby, nie zna nazw leków, które przyjmuje lecz rozpoznaje je po kolorach, jego punkt widzenia jest punktem widzenia dziecka, wszystko jest czarno-białe, bo i po co mieszać…

Autor przez całą książkę wpaja nam, że musimy myśleć pozytywnie. Happy endy istnieją, wystarczy tylko poczekać. Choć Pat przez większość powieści desperacko trzyma się swojej wersji happy endu, okazuje się, że nieco inny, ale równie szczęśliwy happy end może mieć tuż przed nosem. Miałam wiele mieszanych uczuć podczas tej lektury, ale zresztą sama nie wiem czego mogłam się spodziewać. Tytuł mógłby mi powiedzieć, że jest to wesoła książka, choć teraz wiem, że w niektórych momentach do wesołości było dość daleko. Nieugięta postawa Pata sama w sobie motywuje do pozytywnego myślenia, a cała historia pokazuje jak żyć, jak odbudować swoje życie, gdy zaczynało się z niczym. Skoro Pat może, to ja też mogę. 

Ta książka jest dziwna, ta książka jest po części zagadką. Mamy tu mnóstwo niedopowiedzeń, przez niekompletne wspomnienia Pata czasem sami nie wiemy co jest grane. Nieporadny Pat jednak zdobył moje serce i pomimo, że książkę przeczytałam kilka tygodni temu, teraz pisząc recenzję jestem nią wciąż oczarowana. Może jest to historia do przewidzenia, bo przecież z początku wiemy, że książka o takim tytule nie może się źle skończyć, ale magia tkwi chyba w tym, że po jakimś czasie uśmiechniesz się na myśl o happy endzie Pata.

Nie zawsze było jednak idealnie, jestem trochę marudą, ale jest jednak mała rzecz, której mi zabrakło. Mianowicie postać Tiffany, której jest tam za mało. Nie wiem jak przedstawiona była w ekranizacji, może to trochę zmniejszy mój niedosyt, ale jak na tak ciekawą osobę, poświęcono jej niewiele uwagi. Spodobał mi się jej charakter i sposób bycia, nie sądziłam, że jej historię poznamy chociaż w połowie tak dobrze jak Pata, jednak ta dziewczyna miała duży potencjał, który chyba nie do końca został wykorzystany. 

Nie jestem tu od tego by marudzić, ten mały mankament niknie w moich odczuciach po przeczytaniu książki, której jeszcze długo nie zapomnę, bo była dla mnie niemałą odskocznią od rzeczywistości.

Ocena: 8/10

„Świadomość, że cuda się zdarzają, wielu ludziom daje siłę do życia.”

___________________________________________________________________________________ 

Chyba mogę powiedzieć, że dzisiaj tak nietypowo, ale mam jeszcze wiele książek i wiele przemyśleń, więc sądzę, że takie recenzje będą się tu częściej pojawiać. Nie ukrywam, że jestem molem książkowym i uwielbiam czytać, więc będzie to takie urozmaicenie pomiędzy moim gadaniem i zdjęciami. Mam nadzieję, że się podobało i wielbiciele książek, którzy jeszcze nie mieli styczności
z Poradnikiem pozytywnego myślenia już niedługo się za niego zabiorą.

44 komentarze:

  1. Świetna recenzja! Moja ciocia to czytała, bardzo chwaliła tą książkę!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Recenzja jest świetna! Nie czytałam tego ale chyba przeczytam :)

    http://lifesveronica.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie dotrwałam do końca filmu, jakoś mnie do siebie zniechęcił- tym samym nie miałam ochoty sięgać po książkę.

    OdpowiedzUsuń
  4. od dawna chce przeczytac!

    www.kaarina-blog.blogspot.com
    poklikasz sheinside!?

    OdpowiedzUsuń
  5. I tak wlasnie powinno byc, jak mowi autor- nie ma co nastawiac sie negatywnie!

    OdpowiedzUsuń
  6. nie lubię takich klimatów, a co do zasady najpierw książka, potem film- zacne podejście, bo w zasadzie oglądając najpierw film, zostajemy w pewien określony sposób nastrojeni do całej historii, w taki w jaki chciał reżyser. a książka daje nam pole do popisu dla naszej własnej wyobraźni.

    OdpowiedzUsuń
  7. Obejrzałam film i moim zdaniem jest prześwietny. Recenzja jest świetna i na pewno dzięki Tobie przeczytam również książke. :)

    kitcaaat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Oglądałam ekranizację Poradnika i film bardzo mi się podobał.

    OdpowiedzUsuń
  9. Obejrzałam film - byłam zachwycona !
    ZAPRASZAM DO MNIE - NOWY, WAKACYJNY POST !;)
    POZDRAWIAM M.

    OdpowiedzUsuń
  10. Super recenzja! :) Od dłuższego czasu poluję na tą książkę :) Twoja recenzja zachęciła mnie do poszukiwan jeszcze bardziej:)

    OdpowiedzUsuń
  11. chcę właśnie ją przeczytać, więc ją pewnie zakupię! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oglądam film na podstawie tej książki i strasznie mi się podobał :) może sięgnę też po książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Great blog. Would like to follow each other? - it would be fantastic;)

    Love
    Minnja

    www.minnja.de
    Minnja on Facebook

    OdpowiedzUsuń
  14. Oglądałam film i bardzo mi się podobał! Zastanawiałam się nad książką, ale lepiej najpierw przeczytać a potem obejrzeć, więc nie wiem, bo mam wiele innych książek które chcę przeczytać. Bardzo dobra recenzja. A film super, bardzo lubię Jennifer Lawrence, a postać Tiffany też mi się bardzo spodobała! Zadziorna taka :D Bradley Cooper też dobrze grał, wiarygodne to było i myślę, że warto obejrzeć, więc może się zdecydujesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja od dłuższego czasu zabieram się na film i nie mogę jakość go obejrzeć :D.

    Buziaki :*.

    OdpowiedzUsuń
  16. wydaje się bardzo ciekawa:)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Fajna recenzja :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie do obserwowania i komentowania :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie miałam jeszcze okazji przeczytać, ale zaciekawiłam się właśnie ;)

    Pozdrawiam cieplutko i zapraszam do mnie na troszkę modowych inspiracji ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Czytałam tą książkę! A recenzja bardzo ciekawe napisana. ;)

    carolina--victoria.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Też kieruję się tą zasadą "najpierw książka, a dopiero później film". Ciekawa książka... muszę poczytać :*.

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetna recenzja, kusi mnie ta książka :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Już gdzieś czytałam o tej książce ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. długo się zastanawiałam czy kupić tą książkę, zachęciłaś mnie. Chcę to przerobić :)

    OdpowiedzUsuń
  24. No, no jestem strasznie jej ciekawa:D

    OdpowiedzUsuń
  25. Lubię książki o takiej tematyce :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Od dłuższego czasu mam zamiar przeczytać tę książkę i chyba w końcu się zabiorę :)

    OdpowiedzUsuń
  27. obserwujemy?
    Daj znać u mnie :)

    Pozdrawiam,

    *Annffashion*
    http://annffashion.blogspot.com/
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  28. Słyszałam o tej ksiazce mnóstwo pozytywnych jak i negatywnych opinii o tej ksiazce.
    Wiec może kiedyś po nia siegnę, eby sie przekonać czy mi sie spodoba.

    Dziekuje za odwiedziny na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Spotkałam sie z mnóstwem pozytywnych, jak i negatywnych opinni, więc moze kiedyś po nia siegnę, zeby sie przekonać czy mi siae spodoba.

    Dziekuje za odwiedziny na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  30. może być fajna :)
    http://mar-tysia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie czytałam i nie oglądałam tego, ale podobno świetne.
    Ja naprawdę bym się nie zdziwiła gdyby Misha został Doctorem.
    Do mnie na pół godziny przed tym całym wydarzeniem przyszła sąsiadka abym jej skasowała sms-y w telefonie (starsza pani to jest) i myślałam że jak jej je skasuję, to sobie pójdzie, a ona siedzi, gada, pyta! Myslałam że zaraz jej powiem że nie mam czasu, ale ona oczywiście by zapytała co będę robiła, i musiałabym coś skłamać, wiec stwierdziłam że bedę podtrzymywała niezręczną ciszę i sama pójdzie. Poskutkowało. Potem steam zaczął mi sie zacinać. W końcu przestał działać. Musiałam znaleźć nowy i nie widziałam początku. No ale najważniejszą część widziałam.
    Zobaczymy jak sobie Peter poradzi. Na razie oceniać go nie będę.

    OdpowiedzUsuń
  32. Oglądałam już film, ale nawet nie wiedziałam, że jest książka. :) Jak dla mnie film był świetny! :P

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja nie słyszałam ani o książce, ani o filmie, ale z tego, co opisałaś wydaję mi się, że warto się tą książką zainteresować!

    OdpowiedzUsuń
  34. Zawsze najpierw czytam książkę a potem oglądam film, to jest moim zdaniem najlepsze podejscie. Dzięki Tobie wiem jaką książkę mam jutro kupić, dziękuję ;*

    OdpowiedzUsuń
  35. miałam zobaczyć film,a le moze jednak wybiorę ksiazkę :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Nie mogę się doczekać kiedy będę miała ją w swoich łapkach :P,

    OdpowiedzUsuń
  37. Kiedyś zastanawiałam się, czy nie iść na ten film do kina, nie wiedząc nawet wtedy, że powstał na podstawie książki. Też się kieruję tą samą zasadą :)

    OdpowiedzUsuń
  38. ostatnio zastanawiałam się czy nie sięgnąć po nią...
    ściskam

    OdpowiedzUsuń
  39. oglądałam film i bardzo mi się podobał, chociaż może jak bym przeczytała książkę zmieniłabym zdanie bo zwykle książki biją film na głowę ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. Czytałam i oglądałam i jak najbardziej się zgodzę, to dobra pozycja ;)

    OdpowiedzUsuń
  41. Oglądałam film, ale teraz czuję niedosyt:) ściskam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz z osobna i będę uszczęśliwiona jeśli podzielisz się ze mną swoją opinią. Cenię sobie komentarze wnoszące coś do tego, co napisałam powyżej, więc proszę, komentuj, ale wcześniej przeczytaj post. Dzięki za odwiedziny!