piątek, 25 października 2013

Recenzja: "Profesor" Charlotte Brontë



Oto nadeszła wiekopomna chwila, kiedy po raz pierwszy zabrałam się za klasykę z własnej, nieprzymuszonej woli. I to nie byle jaką klasykę. Moim pierwszym spotkaniem z tego rodzaju literaturą była lektura Profesora autorstwa Charlotte Brontë, XIX-wiecznej angielskiej pisarki i najstarszej z sióstr Brontë. Znana przede wszystkim z Dziwnych losów Jane Eyre jest jedną z ważniejszych postaci klasyki brytyjskiej literatury. U mnie na pierwszy ogień poszedł właśnie Profesor, który jest jednocześnie debiutem Charlotte.

Głównym bohaterem jak również narratorem powieści jest młody, dopiero co wkraczający w dorosłe życie William Crimsworth. Wciąż poszukując własnej tożsamości i indywidualności rezygnuje z pomocy swojego dawno niewidzianego brata, który nie żywił do niego zbyt ciepłych, braterskich uczuć. Rezygnuje więc także z profitów swojego arystokratycznego pochodzenia i wyrusza do Brukseli, by odnaleźć własne miejsce. Przy pomocy przyjaciela Williamowi udaje się zdobyć posadę nauczyciela języka angielskiego w szkole z internatem. Tam na swojej drodze spotyka dwie diametralnie różniące się od siebie kobiety, które odgrywają niemałą rolę w życiu naszego bohatera poddając go wątpliwościom wiele razy.

Charlotte wykreowała wspaniały obraz dziewiętnastowiecznej Europy, ciekawie przedstawiła zwyczaje i sposób myślenia ówczesnych ludzi, ciągłą walkę o pozycję, władzę i trudy zarabiania przyzwoitej pensji. Samemu Williamowi nic nie przychodzi łatwo, nieustannie dąży do swojego celu i stara się odnaleźć swoje miejsce na obczyźnie jaką jest dla niego Belgia, podczas gdy jedynymi co mu towarzyszy są jego wiedza
i wykształcenie. Przedstawione tu relacje damsko-męskie i postać profesora pozwalałyby nam sądzić, że słowa wyszły spod pióra mężczyzny, a nie kobiety. Język, jakim nas uraczyła autorka pozwala nam przenieść się w jej czasy, a precyzyjne opisy kultury
i zachowań ludzkich XIX wieku potęgują to wrażenie u czytelnika.

Postacie są bardzo intrygujące, każda ma swój odmienny, niekiedy modelowy w ówczesnych czasach charakter, a ich wypowiedzi nieraz spowodowały, że na mojej twarzy wykwitł uśmiech. Nie potrafię nawet opisać jak bardzo uwielbiam język, którym posługują się bohaterzy niedzisiejszych powieści. Wyższość, arogancja i wyważone słowa wprost ociekające ironią natychmiastowo wprowadzają mnie w klimat takich powieści. Cóż więcej powiedzieć. Charlotte jest mistrzynią w konstruowaniu barwnych dialogów i pięknych opisów swoich powieści.

Co ciekawsze, w losach Williama możemy bardzo łatwo odnaleźć wątek autobiograficzny. Charlotte wraz z siostrą Emily przed debiutem swojej powieści wyjechała właśnie do szkoły z internatem w Brukseli. Nauczała tam angielskiego w zamian za naukę. Tam zakochała się w swoim przełożonym, który jednak nie odwzajemniał uczuć młodej autorki i uważał je za niestosowne. W efekcie tego, Charlotte została odsunięta od posady. Ta choćby historia zachęca mnie do głębszego zaczytania się w perypetiach sióstr Brontë, gdyż ich losy wciąż nie są nam do końca znane.

Profesor to powieść zdecydowanie warta poznania. Język i fabuła nie przyciągną oczywiście każdego, tego typu książki nigdy nie są lekką lekturką, trzeba się z tym zgodzić. Sama akcja nie jest dynamiczna, a niektóre opisy są czasem przydługawe, ale całość wypada naprawdę wspaniale. Biorąc poprawkę na to, że Profesor był Charlotte, wciąż jest perełką angielskiego klasyki. Pomimo upływu czasu te powieści pozostają żywe, a wiele zachowań czy uczuć wcale nie różni się tak bardzo od tych dzisiejszych.

Ocena: 9/10 

"Wszystko osiąga w pewnej chwili swój kres, zarówno każdy rodzaj uczucia, jak i każde położenie w życiu."