niedziela, 29 grudnia 2013

Recenzja: "Złodziej dusz" Aneta Jadowska

W Toruniu znana jest jako Dora Wilk, policjantka pracująca nad rozwiązywaniem kryminalnych zagadek. W Thronie Dora Wilk staje się Jadą, wiedźmą znaną ze zbyt częstego pakowania się w kłopoty. Główna bohaterka ma na głowie dwie zbrodnie, jedną w realnym świecie, a drugą w tym magicznym. Do pomocy ma miłego i nad wyraz opiekuńczego diabła, którego dziadkiem jest Lucyfer oraz nieco naburmuszonego anioła, który pochodzi natomiast od Gabriela. W Toruniu Dora ma za zadanie zbadać sprawę zamordowania starszej kobiety, gdy do dyspozycji ma jedynie brakującą filiżankę i dwie rany kłute. W Thornie problemem jest mag porywających nadnaturalnych, a jedną z porwanych jest Katia, przyjaciółka Dory, przez co sprawa ma dla bohaterki także charakter osobisty. Po drodze spotykamy wampiry, wilkołaki, a także nastolatkę o skłonnościach samobójczych, która nieco zbyt kolorowo wyobrażała sobie piekło. Ot, dzień jak co dzień.

Autorka przestawiła nam tu dość ciekawą historię, a to dzięki kryminale przeplatanym magią, fantastycznymi stworzeniami i światami niedostępnymi dla przyziemnych ludzi. Świetne poczucie humoru, świat magiczny miesza się z tym realnym, a i natkniemy się na pewien wątek romantyczny. Przykład na to, że wśród polskich autorów mamy i takich, którzy piszą naprawdę dobre urban fantasy. „Złodziej dusz” jest debiutem Anety Jadowskiej, filolożki, która pomysły do swoich książek czerpie z własnego życia, jak sama o tym pisze, a jej debiut wypadł w moim odczuciu bardzo dobrze, pomimo małych niedociągnięć, ale o tym za chwilę.

Dora Wilk jako policjantka i wiedźma w jednym jest osobą szczególnie wygadaną, zawsze ma coś do powiedzenia, a i odpyskuje kiedy trzeba. Zabawna, ekscentryczna, po prostu twarda babka z talentem do pakowania się w kłopoty. Nasza bohaterka swobodnie przemieszcza się między dwoma światami, jakimi są Toruń i Thorn, prowadząc podwójne życie. Sprawę toruńską jest tajemnicze morderstwo niezbyt przyjaznej starszej pani, słuchaczki lokalnego radia, kobiety, która uprzykrzała życie mieszkańcom swojego bloku jak tylko mogła. W Thornie Dora poszukuje winowajcy zaginięć istot magicznych takich jak wilkołaki, czarownice, wampiry czy szyszymora. W sprawie tej pomagają jej przyjaciele – Miron, diabeł z piekła rodem i Joshua, niewinny aniołek, który sprawia wrażenie, gdyby jak najszybciej chciałby uciec od wiedźmy. Obu bardzo polubiłam, wraz z kolejnymi kartkami książki poznajemy ich coraz dokładniej, wzbudzają sympatię, a większość ich wypowiedzi uśmiech na twarzy. Kolejnym plusem jest dla mnie połączenie wszystkich tych bohaterów, których łączy przyjaźń pomimo tak wielu różnic, choćby w sprawie rasy czy religii. Cała trójka to teoretyczni wrogowie, ale tworzą zgrany zespół, a nawet Dora zwykła ich nazywać swoją nadnaturalną rodzinką.

Samo tło jest dobrze dopracowane, a Thorn opisany jako specyficzne i dość ciekawe miejsce, o którym chciałabym poczytać więcej w następnych tomach cyklu. Świat mroczny  i tajemniczy z początku, ale staje się nam bliższy i ciekawszy po scenach w Szatańskim Pierwiosnku, gdzie wszystkie nadnaturalne postaci siedzą razem przy barze czy wybierają się na rundkę pokera. O zasadach rządzącym tym miejscem dowiadujemy się jednak niewiele i wciąż jest nam trochę obcy, żywię więc nadzieję na rozwinięcie tego wątku.

W „Złodzieju dusz” zabrakło mi jednak bliższego opisu przyjaciółki Dory, nie wiemy o niej praktycznie nic, oprócz tego, że jest połączona z główną bohaterką, pojawia się rzadko, jedynie w kilkuzdaniowych fragmentach. Wątki kryminalne też nie były dokładniej przytoczone, jak szybko się rozpoczęły, tak szybko się skończyły i nie miałam okazji poczuć tego dreszczyku emocji przy rozwiązywaniu zagadki zabójstwa czy porwań, a szkoda.

Ogółem jest to bardzo dobra książka, napisana lekkim językiem, w której dużo frajdy sprawia czytelnikowi humor postaci i ironiczne refleksje bohaterki. „Złodziej dusz” to debiut, którego autorka nie ma prawa się powstydzić, ciekawe połączenia i alternatywne światy zyskały sobie wielu wielbicieli, a i przyciągną ich zapewne jeszcze więcej.

Ocena: 7/10

12 komentarzy:

  1. Nie czytałam ;)

    niikablog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam w pilniejszych planach serię o Dorze Wilki. Mam nadzieję, że niebawem uda mi się dorwac Złodzieja dusz. Byłam na spotkaniu z Aneta Jadowską i niesamowicie autorke polubiłam. Oby książki szybko wpadły mi w ręce!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spotkanie było na Dniach Fantastyki we Wrocku ;) Był wykład o urban fantasy i do tego pani Aneta uczestniczyła w spotkaniu wspólnie z Jakubem Ćwiekiem. Bardzo udane spotkanie ;)

      Usuń
  3. Widziałam ostatnio tą serię. Może kiedyś sięgnę. :)

    weronine-library.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj mam w planach przygodę z książkami Pani Jadowskiej

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta autorka przywróciła mi wiarę w polskich pisarzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oooo... słyszałam o tej pozycji, ale nie zwracałam na nią większej uwagi! Dziękuje za recenzję ! :)
    Dodaje do obserwowanych ponieważ świetnie piszesz i wpadać będę częściej! <3
    Pozdrawiam,
    Natalia :3

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam jeszcze, ale na pewno wpiszę ją na moją listę "do przeczytania...".
    BLOG-klik!

    OdpowiedzUsuń
  8. Co prawda nie jestem największą fanką fantastyki, ale niebanalni bohaterowie (zwłaszcza przedstawienie głównej bohaterki) zaciekawili mnie ;) dobrze, że książka napisana jest z poczuciem humoru, nie lubię, gdy do tematu fantastyki podchodzi się zbyt poważnie. Miło słyszeć, że tak dobre książki wychodzą spod pióra naszych polskich autorów! Pozdrawiam :)
    www.inquedo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. nie moje klimaty aczkolwiek czasami mnie zadziwia, że książka potrafi się spodobać mim, że na co dzień czytam coś innego :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz z osobna i będę uszczęśliwiona jeśli podzielisz się ze mną swoją opinią. Cenię sobie komentarze wnoszące coś do tego, co napisałam powyżej, więc proszę, komentuj, ale wcześniej przeczytaj post. Dzięki za odwiedziny!