poniedziałek, 26 stycznia 2015

"Drach" Szczepan Twardoch

Jaki jest sens życia? Co ma prawdziwą wartość, a co jest jedynie ułudą? Księga Koheleta sprowadza wszystko do marności. Szczęście jest jedynie chwilowe, życiem rządzą małe przyjemności, które nie czynią nas szczęśliwymi w pełni, ani bogactwo, ani władza, ani mądrość nas nie zadowolą. Mądry i głupi umiera tak samo, jednakowo rozkłada się w ziemi i jednakowo przemija i zostaje zapomniany. Człowiek rodzi się i umiera. Jest i już go nie ma. Drach z kolei widzi wszystko i wie wszystko, dla niego wydarzenia dzieją się w tym samym czasie, choć niektóre prędzej, a niektóre nieco później. Widział wszystko, twierdzi, że i te małe, i te duże wydarzenia są na swój sposób ważne i jednocześnie bagatelizuje je. To Drach jest centrum wszystkiego. Od Dracha wyszliśmy i do Dracha wrócimy. Życie da nam jedynie ułudę niezależności, przypadku. 

 Głównym bohaterem powieści Twardocha jest Josef Magnor, mieszkaniec podgliwickich Plichowic. Poznajemy go w 1906 roku, gdy ten ma osiem lat i po raz pierwszy obserwuje świniobicie. Jego życie jest podobne do losów wszystkich mężczyzn w rodzinie. Josef dorasta, idzie na wojnę, by walczyć odziany w niemiecki mundur, następnie wraca do rodzinnego domu, bierze za żonę dość zwyczajną dziewczynę, spładza dzieci, pracuje na kopalni, bierze udział w powstaniach śląskich, a wszystko to toczy się naturalnym tempem w śląskiej rzeczywistości. Josef nie czuje się Polakiem i jednocześnie nie czuje się Niemcem. Kim więc jest Josef? Nikodem Germander to druga ważna postać w „Drachu”. Praprawnuk Josefa Polakiem się jednak czuje, ale nie przywiązuje do tego dużej wagi. Nikodem urodził się na Śląsku, lecz w przeciwieństwie do przodków nie jest zatrudniony na kopalni, a wybrał zawód architekta, co było trafnym wyborem, gdyż teraz jest znany, ceniony i nagrodzony prestiżową nagrodą za projekt własnego domu, w którym już nie mieszka, ponieważ rozstał się z żoną. Z żoną natomiast rozstał się dla kochanki, ale jak się na początku dowiadujemy, zaprzepaścił oba związki i teraz jedyną bliską relację utrzymuje z alkoholem i tabletkami nasennymi. 

Losy rodzin Magnorów i Germanderów oraz innych pojawiających się postaci prezentuje nam Drach. Jako narrator sprawia wrażenie pewnego transcendentalnego bóstwa, które jest ziemią, jest wszystkim i jest niczym. Drach jest wieczny, widział i czuł wszystko, jego prawa rządzą światem i tłumaczone są przez człowieka zwyczajnym zrządzeniem przypadku. Człowiek pochodzi od Dracha i po śmierci zostanie w nim pogrzebany, co opisane jest w sposób dokładny, z niemal biologiczną i chemiczną szczegółowością. Wszystkie organizmy ożywione i nieożywione pochodzą od Dracha. Jak sam mówi, drzewo, człowiek, sarna czy kamień to jedno, są tym samym i kiedyś złączą się w ziemi. Żywioł, demon, smok czy tajemniczy byt? Narracja z punktu widzenia Dracha jest sama w sobie ciekawa, pozostaje on zagadką, bezosobowym bytem.

Czy Drach to powieść o Śląsku? W pewnym sensie jest on jedynie tłem dla rozgrywających się wydarzeń. Śląsk zdaje się nie przynależeć nigdzie. Bohaterowie mówią gwarą śląską zamiennie z niemieckimi słowami czy nawet całymi kwestiami. Dzięki temu zabiegowi perfekcyjnie zanurzamy się w sam środek wydarzeń, ale brak przypisów czy jakichkolwiek tłumaczeń może być problemem dla tych, którzy ani z jednym, ani z drugim językiem nie mieli do czynienia, partie narratorskie jednak częściowo opisują to, co zostało powiedziane. Co ciekawe, Śląsk przy lekturze Dracha wydał mi się bliski i odległy jednocześnie. Mieszkam tu od urodzenia, lecz w moim mieście gwara ta umarła już dawno temu, jeżeli w ogóle kiedykolwiek istniała w tutejszej rzeczywistości. Z drugiej strony jednak do książki dołączona jest mapka, która przestawia tereny mi całkiem bliskie, gdzie mniej lub bardziej wiem jak wygląda miejsce akcji czy też potrafię wyobrazić sobie te realia. Opisane słowami Twardocha wzbudzały we mnie konsternację, ale też pewną złość wynikającą z mojej niewiedzy. Szczególnie przeklęte Katowice w oczach Nikodema Germandera jawiły się nieco inaczej niż panorama miasta, które widzę dość regularnie. Pod tym względem zyskałam nowe, świeższe, ale jednocześnie dotknięte nostalgią spojrzenie na Śląsk, który momentami zdawał się mniej śląski od okolic Gliwic, Plichowic, na których skupia się opowieść. 

Szczepan Twardoch popełnił powieść niesamowicie realistyczną, realistyczną do bólu wręcz, bo depresyjny wydźwięk całości jeszcze długo siedzi w głowie. Drach przedstawia opowieść o pokoleniach, których ciągłość pozostawia coraz cięższy bagaż na plecach młodych. To opowieść o wszystkim tym, co dostajemy od ojca, dziadka, pradziadka oraz jego poprzedników. Czy widzialne czy nie, w pewien nieokreślony sposób oddziałuje na nas, na nasze życiowe wybory czy sposób myślenia. Ale także Drach mówi o nie przynależności. Śląsk to region, gdzie swego czasu granica zmieniała się co chwilę, a przez to tożsamość, mentalność, wygląd czy język mieszkańców również ulegał zmianie. Nie mnie oceniać o czym myślał autor. Wyraźna jest jednak dla mnie jedna myśl. Wszystko to, co dziedziczymy po swoich przodkach ma w sobie coś głębszego. Spuścizna to nie tylko zabrudzona biżuteria, zardzewiały bagnet wojenny czy pistolet, o którym możemy napisać tysiące słów. Drach to powieść pełna okrucieństwa, śmierci, gwałtu, ale także refleksji nad życiem, sensem czy bezsensem naszego losu. Zawsze mówię, że dobra książka to taka, po przeczytaniu której czuję się jakby ktoś dał mi w twarz. Masochistyczne podejście do czytelnictwa, ale sprawdziło się i tutaj. Lektura Dracha pozostawiła mi ogromny niedosyt, zafundowała porządną dawkę wiedzy o regionie, w którym mieszkam i sprawiła, że odzyskałam wiarę w polskich autorów literatury współczesnej. 

Ocena: 8/10

"Kochać to, czego już nie ma, albo tego, kogo już nie ma, jest bardzo trudno, ale nie ma różnicy między czymś a kimś. Najtrudniej i najgorzej odpowiedzieć sobie na pytanie, czy istnieje miłość i co to znaczy, jeśli istnieje - dla ludzi najgorzej."


FACEBOOK | TWITTER | INSTAGRAM 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję za każdy komentarz z osobna i będę uszczęśliwiona jeśli podzielisz się ze mną swoją opinią. Cenię sobie komentarze wnoszące coś do tego, co napisałam powyżej, więc proszę, komentuj, ale wcześniej przeczytaj post. Dzięki za odwiedziny!