czwartek, 21 maja 2015

"Sekretne życie pszczół" Sue Monk Kidd

Człowiek potrzebuje miłości. Czułości matki, bezpiecznych ramion ojca czy ciepłego uśmiechu przyjaciółki. Bez tego, myślę, gubi się, po trochu więdnie, umiera w środku. Każdy ma potrzebę bezpieczeństwa, bliskości drugiej osoby. A i człowiek, zupełnie tak jak pszczoła, jest stworzeniem stadnym. Pszczoła i człowiek lgnie do innych, szuka kontaktu. Co jeśli go nie znajdzie? 

W Sylvanie, w Południowej Karolinie jest rok 1964, a czternastoletnia Lily Owens mieszka na brzoskwiniowej farmie wraz z agresywnym ojcem. Dziewczynka żyje w poczuciu winy, gdyż jako dziecko nieumyślnie spowodowała śmierć własnej matki. Nie może szukać pocieszenia i ratunku w T. Rayu, ojcu, który jednocześnie ignoruje córkę i wykorzystuje ją jako siłę roboczą. Lily wychowywana jest przez Rosaleen, dumną i szczerą czarnoskórą kobietę, która jest jedyną bliską osobą dziewczyny. Lily, gorąco wierząc w dawną miłość matki, zamierza ruszyć jej śladem, a wyniku przykrych zdarzeń, obie zmuszone są uciec z miasta. Swe kroki kierują do Tiburonu, który z czasem okaże się pewną arkadią pełną wsparcia, pomocy i zaskakującej miłości. 

Wierzę, że Sue Monk Kidd nie trzeba przedstawiać nikomu. W Polsce niemałe zamierzanie zrobiły Czarne skrzydła, od niedawna na półkach gości wznowienie debiutu autorki, czyli Sekretne życie pszczół. Historia słodko-gorzka, ciepła, dająca nadzieję i siłę. Kidd w stosunkowo ładnej powieści zawarła tematy poważne, nieco ciężkie, ale zdecydowanie warte poruszenia. Rok 1964 to czas znamienny dla południowej Ameryki. Dotychczasowa władza człowieka białego nad czarnym zaczynała słabnąć, a czarnoskórzy ruszyli ku równouprawnieniu. Segregacja rasowa, zamieszki, upodlenie człowieka, nieludzkie czyny i niepojęty dla mnie system posiadania człowieka przez człowieka. 

Sekretne życie pszczół to powieść poruszająca wiele tematów, ważnych tematów, dla których czas pierwszych praw dla czarnoskórych i powszechne niezadowolenie z tego powodu, to jedynie tło. Książka Sue Monk Kidd nie jest książką polityczną, nie jest książką mającą na celu ukazanie problemów społecznych lat 60. w Ameryce. Jest książką, która przedstawiając problem rasizmu, mówi także o dojrzewaniu, wierze, życiu we wspólnocie, pracy i wybaczaniu, które nie na tyle dużym wyzwaniem jest w stosunku do drugiej osoby, co do samego siebie. Sobie samemu wybaczamy z największym wysiłkiem. A trwać to może wiele, wiele lat. Główną bohaterką jest Lily. Dziewczynka czternastoletnia, stosunkowo emanująca wciąż dziecięcą niewinnością, którą dopiero świat, w którym żyje zaczyna kształtować po ucieczce z domu. Jej najbliższą przyjaciółką jest Rosaleen. Kobieta tak jej bliska, a tak różna. Tak opiekuńcza, a tak tłamszona przez społeczeństwo. Lily i Rosaleen spędzają na pasiece w Tiburonie magiczny czas pełen rytuałów, pracy, miłości i opieki, której obie nigdy nie zaznały. 

Sekretne życie pszczół to historia, która dała mi wszystko, czego oczekiwałam. Ciepła, przyjemna, pełna delikatnych symboli, poruszająca rzeczy wówczas niemożliwe w sposób niezwykle subtelny, przez co mogą być zrozumiane jako niedopowiedziane. Powieść ta jest jednak bardzo wyważona, choć to prosta historyjka o białej dziewczynce wśród czarnych kobiet. Całość pozostawiła mnie nie tyle co w niedosycie, a nostalgicznym spokoju, który godny jest wspomnienia pasieki w Tiburonie. Tak jakby całe zło świata unikało tego jednego miejsca na ziemi. Do czasu, oczywiście. Sue Monk Kidd zachwyciła mnie po raz pierwszy. Aż strach sięgnąć po Czarne skrzydła, które stawiają podobno poprzeczkę nieco wyżej. Nie wiem czego spodziewać się po Sekretnym życiu pszczół, w którym znalazłam pewien czytelniczy dom, spokój i niemalże arkadię. Sue Monk Kidd, wrócę do pasieki. Ale teraz szykuję się na więcej. 

Ocena: 10/10

"Nie możemy myśleć o tym, żeby zmienić kolor naszej skóry. [...] Powinniśmy myśleć o tym, żeby zmienić świat."


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję za każdy komentarz z osobna i będę uszczęśliwiona jeśli podzielisz się ze mną swoją opinią. Cenię sobie komentarze wnoszące coś do tego, co napisałam powyżej, więc proszę, komentuj, ale wcześniej przeczytaj post. Dzięki za odwiedziny!