sobota, 5 października 2013

Where we got left to run?

Wrzesień dłużył mi się niesamowicie, więc cieszę się, że wreszcie nastał październik. Rutyna dopadła mnie co prawda już dawno temu, ale wciąż nie mogłam się doczekać kiedy ten pierwszy miesiąc szkoły dobiegnie końca. W nocy śpię, późnymi wieczorami się nie uczę, więc jest jako tako lekko, ale kiedy przychodzi piątek padam ze znużenia. Sobota jest dla mnie dniem kiedy się wyłączam, wyciszam i praktycznie nie robię nic pożytecznego. Odpoczynek. Relaks.

A jesienna chandra? Nie dopadła i nie dopadanie (a przynajmniej mam taką nadzieję). Polubiłam jesień, polubiłam październik. Październik jest fajny, jest ładny i jest przyjemny. Teraz, kiedy już wpadłam po uczy w fotografię prawdziwie dostrzegam piękno tej pory roku. Czerwienie, pomarańcze czy żółcie spadających drzew i wcześnie zachodzącego słońca. Tymi myślami kierowałam przystępując do projektu "Miesiąc w obiektywie", o którym możecie poczytać w zakładce u góry (albo w linku tu).


piątkowe przyjemności
_________________________________________________________________________________

"Miesiąc w obiektywie" - dzień czwarty.