sobota, 14 grudnia 2013

I'm waiting...

Nadszedł wreszcie dla mnie ten wyczekiwany weekend, który pomimo wszystko będzie weekendem spędzonym z romantyzmem i innymi rozrywkami, które są w planach. 10 dni, kochani czytelnicy, tylko 10 dni dzieli nas od Wigilii i świąt. O ile te ostatnie dni szkoły mnie nie wykończą, to mam nadzieję, na nie tyle co świąteczną gorączkę, a wypoczynek. Nie jestem pewna czy u Was ten przedświąteczny czas się już zaczął czy jeszcze nie, ale wciąż święta wydają mi się dość odległe. Śniegu brak, temperatury bliskie zera specjalnie nie budzą u mnie tego poczucia zbliżających się świąt. Nawet mój świąteczny kubek z reniferem wydaje mi się czasem trochę nie na miejscu. Dopiero wczoraj wchodząc do galerii handlowej uderzyły mnie wszystkie lampki, świecidełka, girlandy, Mikołaje i aniołki. Stosunkowo niedawno przeszłam przemianę w maniaka wszelakich ozdóbek, więc widząc wszystkie te świąteczne dekoracje czułam się jak dziecko w lunaparku. Muszę się jednak nieco uzbroić w cierpliwość, a przynajmniej na kilka nadchodzących dni. Czasu mam zdecydowanie zbyt mało. Po raz kolejny na to narzekam, ale po raz kolejny doba nie ma zamiaru być dłuższa. No cóż...

A po świętach? Po świętach Sylwester, na którego jako takie plany może i mam, ale jeśli chodzi o mnie, to plany, które są knute na długo przed, najczęściej się nie udają. Ale nie bądźmy pesymistami, prawda?
O Grudniu w obiektywie mam nadzieję słyszeliście, pisałam o nim w poprzednim poście, ale projekt można obserwować na wielu innych blogach. Pierwsze dwa tygodnie już za nami, natomiast moje postępy możecie obejrzeć na dole :)





Miłego weekendu Wam życzę!

24 komentarze:

  1. Ale piękne zdjęcia! Aż się rozmarzyłam, wiesz? : )
    Dla mnie niestety najbliższy tydzień to naprawdę okropny czas: ostatni termin poprawkowy kolokwium, egzamin i niesamowicie trudne zadanie, które musi zrobić cała grupa, bo inaczej napiszemy cholernie trudne kolokwium na zaliczenie. Obawiam się, że ktoś może tego nie zrobić, ale najbardziej boję się tego, że ja tego nie ogarnę ; /
    Jak przeżyję te 4 dni to będę miała bezstresowe 18 dni wolnego : )

    OdpowiedzUsuń
  2. Ahh nie.moge się doczekać świat ! :*
    Piękne zdjęcia !

    niikablog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. ja też jeszcze nie czuję świąt, pewnie dlatego, że od paru dni siedzę codziennie z nosem w książkach i nie ogarniam świata :( nie mogę się doczekać czwartku godziny 11.30, kiedy to rozpocznie się moja przerwa świąteczna <3
    w galeriach jest już pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. przez te 10 dni to chyba padnę z namiaru roboty ;x

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi też wydają się takie odległe:<

    Ostatnie zdjęcie jest świetne:)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja niby nie lubię tej przedświątecznej gorączki, ale jak już zobaczę te wszystkie bombki i inne pierdółki to lecę jakby zaraz miały wyparować!

    ta ostatnia sklejka jest po prostu cudowna, można się rozpływać przy takich światłach ^^ i to, jedynie to, podczas tej przedświątecznej gorączki lubię: światełka na mieście :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Można spokojnie zacząć od łączenia kilku prefabrykatów, można wszystko samemu wybrać, chwila roboty i później mega satysfakcja, że się coś samemu zrobiło :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam te Twoje zdjęcia:* Mnie też czeka weekend z romantyzmem,damy radę Iz!

    OdpowiedzUsuń
  9. Twoje miasto jest pięknie rozświetlone lampkami :) Też już odliczam dni do świąt i do powrotu do domu, ale to fakt trochę nie czuć klimatu świąt.

    OdpowiedzUsuń
  10. W sumie gdyby nie galeria handlowa, to dałabym głowę, że jest październik. Dociskają nas jeszcze ze sprawdzianami przed przerwą, a przecież w ten czas powinno być wręcz przeciwnie.
    Zdjęcia piękne, rozmarzyć się można!

    OdpowiedzUsuń
  11. nie przepadam za ta sztuczna, komercyjna, swiateczna atmosfera... coz. musze sie jeszcze rozejrzec za prezentami :)
    trzymam kciuki za udanego sylwestra!!

    OdpowiedzUsuń
  12. świetne zdjecia, jest klimat :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Przepiękne zdjęcia! Byle dotrwać do końca przed świętami. Wtedy odpoczne... Beatlesi!

    OdpowiedzUsuń
  14. ja nie czuję tych świąt może przez to, że już w listopadzie w centrach handlowych stały przystrojone choinki, a tv do porzygu trąbili o Bożym narodzeniu.
    Twoje zdjęcia prezentują się super ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. ładnie, świątecznie i zimowo. Ja poczuje święta już na maksa kiedy w końcu ozdobię dom lampkami ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dla mnie Twitter nie jest zbyt atrakcyjny toteż pozostaję przy koncie na FB. A co do Instagramu - nie mam androida :D I problem z głowy! Chętnie poczekam na recenzję "Joylanda"! Moje Kochanie ma chrapkę na tę książkę. Hm... właśnie sobie uświadomiłam, co mogę mu kupić na gwiazdkę do kompletu różnych innych pierdół. Dziękuję!
    "Carrie" od dawna jest na mojej liście do przeczytania (za duża jest ta lista, nawet na emeryturze się nie wyrobię z moim tempem dodawania nowych książek!), apo tej recencji chcę ją jeszcze bardziej!
    Książki Sparksa uważam za bardzo dobre, nigdy nie powiedziałabym, ze zmarnowałam przy nim wieczór, dzień, ogólnie te godziny, które spędziłam nad czytaniem jego powieści. A ekranizacje według mnie są świetne, mają niezłą obsadę, ścieżkę dźwiękową i ogólnie w moim guście. "Szczęściarz" jeszcze przede mną.
    Choinki wszechobecne! Co prawda z racji tego, że nie ma mnie jeszcze w rodzinnym domu, nie czuję tak do końca tej świątecznej atmosfery, przygotowań. Tyle co na uczelni codziennie mijam ubrane drzewko.

    OdpowiedzUsuń
  17. ale śliczne zdjęcia! Taka miła aura na nich! ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. a mi ta pogoda odpowiada, nie musze mieć śniegu ;p nawet na "swieta" ;

    OdpowiedzUsuń
  19. Piękne zdjęcia-jak zawsze zresztą :)
    Przepraszam za tak długą nieobecność na Twoim blogu-natłok zajęć.

    OdpowiedzUsuń
  20. Oj, ta książka The Beatles.. *-*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz z osobna i będę uszczęśliwiona jeśli podzielisz się ze mną swoją opinią. Cenię sobie komentarze wnoszące coś do tego, co napisałam powyżej, więc proszę, komentuj, ale wcześniej przeczytaj post. Dzięki za odwiedziny!