czwartek, 13 sierpnia 2015

"Najgorszy człowiek na świecie" Małgorzata Halber

Jestem najgorszym człowiekiem na świcie. Piątkowy wieczór wolę spędzać we własnych czterech ścianach, niż na imprezie tygodnia ze znajomymi. Mało się odzywam. Wolę milczeć. Jestem cichą, przestraszoną dziewczynką, która gdzieś w środku wciąż woła mamę, która wcale nie przychodzi na ratunek. Jako magister filozofii jestem mistrzem fałszu na ekranie telewizora. Nakładając maskę wyluzowanej, wygadanej i inteligentnej, mogę być najlepszą przyjaciółką każdego. Krystyna, która nie wie jak rozmawiać, jak grać, jak być – zostaje wówczas w domu. Na szczęście jest na to lekarstwo. Świat może być dziwacznie zabawniejszy, ludzie piękniejsi, a ja bardziej rozgadana. Wstyd. To jest to, co następuje potem. Gdy kształty są mało wyraźne, a wzrok rozbiegany. Bo wiesz, to nie ja. Ja nie jestem wiecznie miła, uśmiechnięta, wesoła i pewna siebie. Ja jestem najgorszym człowiekiem na świecie. 

Czego się wstydzisz? Na pewno jest coś takiego. My się wiecznie wstydzimy. Tego, że za mało wiemy, że nie znamy pewnej książki, że nie przesłuchaliśmy najnowszej płyty tego zespołu, że wyjdą na jaw nasze słabości… Zupełnie tak, jak Krystyna. Bo kiedy znów pojawia się ta jedna z miliona nieprzespanych nocy to trzeba o czymś myśleć. A wtedy wszystko jest jakieś większe. Cień na ścianie jest większy, stuknięcie na dachu głośniejsze, dźwięk chodzącej w kuchni lodówki jakoś bardziej wwierca się w głowę, a i lęki są straszniejsze. No i wstyd. Wstyd też jest większy. Podczas tej niekończącej się nocy, bezdennej ciemności, która trwa wiecznie, odzywa się ta pustka w Tobie. Tak, właśnie ta. Niby uderzenie, niby ból, niby ciężar… niby nic. Każdy ma taką pustkę do wypełnienia. Wypełniłeś ją już? Świetnie, wygrałeś. Dopisz to do listy wygrywów. 

Rozmawianie o uczuciach jest dla słabych, prawda? Nikt przecież nie mówi o tym, co czuje, co sobie myśli wpatrując się w nocy w ścianę, o tym, czego mu brakuje i co stracił, jakie plany snuł trzy lata temu i dlaczego jego życie tak teraz nie wygląda… Nie, to lamerskie. Nie mów to tym. Wyśmiej, zignoruj, zażartuj, skompromituj, zniż do parteru. Tak będzie fajniej. Pamiętam jak pisałam pierwszą próbną z polskiego w liceum. Pisałam o znieczulicy. O tym, że dziś nie jesteśmy w stanie niczego docenić, że wolimy obrócić wszystko w żart, odpowiedzieć nie inaczej jak ciętą ripostą i zmienić zwyczajną rozmowę w nieprzyjemną dyskusję czy zabawę w nieustanne odbijanie piłeczki. Tak jakby nikt nam nie powiedział, że można inaczej. Że istnieje też radość i serdeczność, a nie tylko potwory gniewu, strachu, porażki i smutku. Bo jakoś tak się porobiło, że każdy robi na siebie, dla swojego dobra i bez względu na wszystko. Że każdy chce być lepszy, utalentowany, doceniony. Że każdy chce odnieść sukces większy niż ta Anka z ogólniaka, sąsiad z naprzeciwka czy ta pani z telewizji, bo to przecież ja powinnam być tą panią z telewizji i zapowiadać kolejne programy. To ja powinnam być piękna, wesoła, szczupła i bogata. My wszyscy musimy być bardzo nieszczęśliwymi ludźmi. 

Najgorszy człowiek na świcie to książka do przeczytania na dzień, może dwa. Do rozmyślania na długie tygodnie. Po trochu historia uzależnień, po trochu rozmyślania bardzo smutnej dziewczyny. Małgorzata Halber, znana z telewizji, stawia przed nami trzysta pięćdziesiąt stron życia z alkoholem, narkotykami, grupami wsparcia i sztucznymi uśmiechami na potrzeby dobrego materiału. Bez cenzury. Mnie dotknęło, zabolało i uderzyło w twarz. Bo nie wiedziałam wszystkiego. Alkoholik to nie tylko bezdomny Pan Wiesio spod Lewiatana. Daniel Radcliffe powiedział kiedyś, że bycie uzależnionym od serialu, od filmu czy od książki to nie najgorsze uzależnienie. Są ludzie uzależnieni od alkoholu czy narkotyków, to dużo gorzej. A takim ciężko o pomocną dłoń. 

"Mamo, dlaczego mam taki chaos w głowie, skoro na zewnątrz wszystko jest w porządku."

 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję za każdy komentarz z osobna i będę uszczęśliwiona jeśli podzielisz się ze mną swoją opinią. Cenię sobie komentarze wnoszące coś do tego, co napisałam powyżej, więc proszę, komentuj, ale wcześniej przeczytaj post. Dzięki za odwiedziny!